
Chora jestem. Tzn jak wyżyganie śniadania można nazwać chorobą. przez to nie poszłam do szkoły. Troche mnie głowa boli ale da się wytrzymać. Pół godzinki przed wyjściem z domu zjadłam śniadanko i pare minut później wszystko się znowu pojawiło :] I nie poszłam do szkoły. No w sumie to mogłabym iśc tyle, że mnie głowa boli i troche mi się kręci ale gorzej by było jakbym zaczęła żygać na jakiejś lekcji... :):):) heh. Wczoraj był u mnie Dada i Marcin i robili mi formata kompa. Tzn Dada formatował i się trudził ;] bo mój komp "inny" (wiadomo, ma to po mnie) jest a Marcin się nudził i cuda wyprawiał :) Ej qrcze... ide się troszq położyć bo głowa zaczyna mnie boleć coraz mocniej... trzymać się zrowiutko.. papsik :*
Jestem już zdrowiutka. Nie żygam żarciem ani nic :)A co się z tym wiąże- do budy dreptam... ehhh...Musze się wiersza na dzisiaj nauczyć... tzn nauczyłam się tylko musze doszlifować.. "Nienawiść" Scymborskiej. Nie taki krótki :] Ale sobie tak myśle, że ja to mam dobrze, że jeszcze w gim jestem. tzn pod jednym względem :) Mam jeszcze niezbyt dużo nauki. Zdaje sobie sprawe co mnie czeka za niecały rok :] Ale tak czy tajk niechce mi się uczyć. I moja mamusia ma racje mówiąc, że gdybym się uczyła chociaż godzinke dziennie z każdego przedmiotu (oprócz zadań i przed sprawdzianami :]) to mogłabym się zaliczać do czołówki klasy... ale cóż... nie chce mi się :] A moja najgorsza ocena z przedmiotów (jaką miałam na końcu 2 klasy) to 4 z matmy... no i pare innych 4 :) Z matmy chodze na korki bo miałam 3 na półrocze ale wyciągnęłam na 4 na koniec :) Więc luzik jak ja się niezbyt ucze dużo i mam 4
Jestem wykończona całodziennym sprzątankiem... a jutro ciąg dalszy.... A wieczorkiem już będziemiodzio :) Coś mi się wydaje, że jutro nie wejde na netka tzn nie bede miała raczej czasu, więc:
Tysiąca choinek w lesie, prezentów ile Mikołaj uniesie, sexu na śniegu i mniej życia w biegu oraz tyle radości ile karp ma ości życzy wam wszystkim Dondzik :):P:*
Zakochałam się!! Aktualka winampa jest genialna!! :):): kocham teraz mojego wspaniałego programika do mjuzik i nie tylko :):):) Kocham też książkę którą dostałam od "Pieszczochowatego Mikołaja" :) "klub idiotek" ... genialnie :) jestem już w połowie. Te dwie rzeczy raztują mnie od nudów które dzisiaj z pewnością by mnie dopadły. Zdechła atmosferka u reszty rodzinki. A ja mam swoje miłości :):P tiaaa... i cóż by tu jeszcze pisnąć?? Już niedłuygo sylwester:) Oczywiście imprezka :) U Pieszczochowatej istoty ma się rozumieć :) Tyle, że wczoraj mnie zagięła... mam się ubrać abym polatywała elegancją. Butki mam... spodnie jeansy rzecz jasna... ale bluzka... hmmm z tym problem. Więc Pieszczocha zaoferowała się jako moja towarzyszka i (niezastąpiona) doradczyni w wyprawie do sklepu w pogoni za odpowiednią, górą częścia kracji :) zobaczymy co z tego wyniknie. Mam w prawdzie łaszek awaryjny ale nowe zawsze lepsze :)Okeya ja sioę oddaje teraz w pełni moim nowym miłościom. Pozdrawiam i spadusiam.