
Właśnie zmieniam swojego bloga... ale za bardzo mi to nie wychodzi...Dzisiaj musze iść do szkoły:/ Od poniedziałku do wczoraj mięliśmy rekolekcje. Śnieg już dawno stopniał i nie ma gdzie jeździć na nartach:( Tak w ogóle to jakieś nie całe 2 tygodnie temu miałam mały wypadek...na rowerku...i sobie noge taaak stukłam, że do niedawna miałam przeraźliwie spuchniętą i prawie chodzić nie mogłam... no dobra... mogłam ale nieźle utykałam :) No a poza tym to wszysto w porządku... troche za mało się dzieje ale mam nadzieje ze to się zmieni... W sobote prawdopodobnie przyjdą dziewczyny (Agusia, Osia i Kjuśka) bo do końca kwietnia mamy prace z matmy napisać. Spotkałyśmy się w tej sprawie już 2 razy i nie mamy jeszcze kompletnie NIC. No nie licząc strony tytułowej na której jest tytuł pracy (jak można się domyślić :)) oraz wypisani są członkowie grupy... czyli my cztery. Ok mykam się zbierać powili... papa :*
Teraz nasuwa mi się tylko jedno zdanie... : SPAĆ MI SIĘ CHCE!!! niom i już zaraz ide piuniać...ale narazie jeszcze jestem w miarę przytomna... Jestem wyczerpana dzisiajszym dniem. Rano o 9 jak zawsze poszłam na matme... później prosto na próbe teatralną która trwała 2h a potem do szkoły... w której siedziałam do godziny 17. jak wróciłam do domq to musiałam troche posprzątać... I jestem doosłownie ztyrana.. Jeszcze dochodzi do tego ból nogi. No ale cóż... ogółem nie nerzekam :) Wczoraj jednak nie poszłam do szkołki... pojechałam z maą na zakupy i miałam w planie iść dopiero na 3 lekcje ale później stwierdziłam, że mi się z deczka nie chce... niom i nie poszłam. A dzisiaj wieczorkiem mój tata przyjechał i jutro się całą rodzinką na zakupy wybieramy... ( mój tata mieszka i pracuje w Austrii... przyjeżdża jak ma wolne... ja też mieszkałam w Austrii 8 lat... i coś mi się wydaje, że niedługo tam wrócę) Ok idę spać bo mi się chce[:)] a pozatym muszę jutro wcześnie wstać.
Właśnie wróciłam od Madzi. Często z nią spędzam czas jak mamy wolne od budy. A jutro znowu trzeba iść... Pocieszam się tylko tym, że od czwartku znowu wolne będzie. A ja we wtorek jade do Krakowa... w innym celu niż bym chciała ale i tak się postaram zrobić to najlepiej jak potrafie. Tzn. chodzi o konkurs. 2 etap z niemieckiego. Niby nic ale zawsze jakieś punkty do świadectwa dochodzą. A język niemiecki to jedna z nielicznych rzeczy którą robię dobrze. No ale już się do tego przyzwyczaiłam.... tzn. do tego, że tylko nieliczne rzeczy mi wychodzą. Ale co tam. No więc zostało mi tylko 2 dni budy. Ale w te dni i tak mam największą rozróbe w szkole. Jutro mam chemie... a środa to jest najbardziej znienawidzonym przeze mnie dniem tygodnia. No ale ja tego nie zmienie. A tak w ogóle co ja się tym będę przejmować. Hehe... właśnie mi się przypomniał text Madzi... Ja jej mówie, żę o 18:30 wracam do domq a ona na to:"A ja mam 5 zł." Ja się na nią looknęłam i dostałam (jak się można domyśleć) ataku chichraczki... Magda oczywiście razem ze mną chociaż jak to mówiła to miała śmiertelnie poważna minę. Rozśmieszyło ją chyba to, że ja się śmiałam. No ok nie wnikam w to. W każdym razie zadałam jej pytanko co to miało znaczyć a ona na to, że chodziło jej o to żebyśmy kupiły kopiec kreta... To było boskie... dooosłownie :)
Pada....!!! :):):) Miałam dzisiaj przezajefany dzionek... total. Rano (o 09:30) poszłam do Kajusi gdzie były jeszcze Gosia i Agusia bo miałyśmy dalej prace z matmy robić.... No zajęłyśmy się tym jakieś 15 min... dookładniej to Gosia się zajęła :) A reszte czasu (do 12:15) hmmm... no robiłyśmy to co zazwyczaj... ogółem nic sensownego ;) No a w budzie też loozik był. Na matmie zaczęło strasznie lać na polu i grzmieć... to jeszcze nic bo na plastyce zaczęło tak grzmieć, że szyby się totalnie trzęsły... razem ze mną :) Na ogół to ja się burzy nie boje... nawet lubię jak jest totalna ulewa i się błyska (tym bardziej, że mam pokój na poddaszu i to totalnie słychać jak deszcz wali w szyby i dach) ale nie jak do tego grzmi i to tak głośno...i jak się drzewa walą i w ogóle... No i jak mnie normalnie już na krześle nosiło to Dada się zaczął ze mnie śmiać ( Dauś nu nu nie ładnie :P) W pewnym momencie sie taaak strasznie błysło i nagle prądu nie było... tylko na pare sekund... A nasza plastyczka strzeliła textem:" wy się nie bójcie! Szkoła jest tak skonstruowana, że jak się nic nie stanie... nas trafi a szkoła będzie stać..." bardzo haha śmieszne :) Boziuuu a ja jutro jadę do Krakowa i autobus odjeżdża o 6:47. Ja nie wstane... jestem totalnym śpiochem. Mięliśmy jechać pociągiem o 7 ale pani stwierdziła, że autobusem taniej... no ale to zawsze te 13 min różnicy... Pozatym to i tak szkoła organizuje i jadą tylko 3 osoby [pani, Kaśka i ja] ale co ja mam do gadania...?? Ehsss mam to gdzieś... przynajmniej lekcji trochę strace... Tzn. Dada chce żebym przyszła jeszcze do budy jak wróce... hehehe moge wpaść ale na sto nie na lekcje... mam dość nauczycieli... nie wszystkich ale większości... Hehehe zresztą oni mnie chyba też... No cóż ja poprostu jestem urocza :P.... na swój sposób :)
Wczoraj nie strzeliłam notki bo mi się nie chciało.... z Krakowa wróciłam o 15. Spoko było. Tescik nawet trudny... nie wiem jak mi poszło... dla mnie najtrudniejsza była część gramatyczna... znaczy sie te całe czasy i takie tam. w podstawówce w austrii tego jeszcze nie braliśmy... no ale napisałam na wyczucie... ehsss co ja tu w ogóle chrzanie... Może się zakfalifikuje na ustny a może nie... tzn. nawet spox by było bo zaczyna się o 9 rano a wyniki będą o 18 ... także w sumie to cały dzionek w Krakowie tyle, że chyba nie sama... z panią od niemca...ekhhhm .. no ale nic. Wątpie w to, że przejde dalej. Poznałam jednego gostka który był w moim wieku ( miał identyczną datę urodzenia jak ja :)) i on mieszkał 10 lat w Szwajcarii... i nawet nie daleko mieszka... znaczy się w Tarnowie teraz :) Tak, że ogółem nawet loozik był... No a od dzisiaj wolne od budy... ehsss jak ja się cieszę... już sobie pazurki czarnym lakierem potraktowałam.... jak bym z takimi do budy przyszła to byłoby...delikatnie mówiąc (pisząc)... zle. Ze mną rzecz jasna. Chciaż nie ma co ukrywać, że nie jedna panna chodzi z tapetą na 20 cm... ale ja jak to ja mam to gdzieś... Kurcze... nudzi mi się troszkę... słucham sobie teraz The Distillers i czekam aż jakieś fajne towarzystwo się na gaderze pojawi... w prawdzie jest Przemek ale jak do niego zagadałam kapłam się, że ma opis "nie mam myszy" hmmm... daje do myślenia :) Zastanawiam się tylko czemku Kaji na kompie nie ma.... czyżby jeszcze nie miała go w domq?? Niom nie wiem. Jedna wielka zagadka... albo jak by to Dada ujął: REBUS. Ehhh... właśnie zuważyłam, że niezłe brednie klikam na tym blogu... ja zawsze nawijam bez sensu... hehehe no ale jak bym nawijała z sensem to to byłoby chyba troszkę nudne... :P Nie no nie ważne... Kończe już zanudzać i spadam trochę po necie pobuszować.
Chciałam wszystkim życzyć zdrowych, pogodnych i kolorowych Świąt Wielkanocnych oraz wesołego jajka!!!
Właśnie wróciłam z drogi krzyżowej. W kościele było ślicznie i smutno...tak chyba powinno być. No ale nic. droga trwała jakieś półtorej godziny. A mi się teraz tak strasznie chce spać, że coś. Wczoraj a raczej dzisiaj poszłam spać coś po 1 rano. Czytałam książkę która mnie totalnie wciągnęła i nie mogłam się od niej oderwać aż jej nie przeczytałam do końca. No w każdym razie rano mama coś przed 8 wpadła do mojego pokoju, obudziła mnie i zadała pytanie czy jade z nimi na zakupy bo w niedziele jest chrzest mojego kuzynka. No to pojechałam i jestem toootalnie wykończona. W ogóle od paru dni mam nie specjalny chumorek dlatego tak mało notek ostatnio. Ehsss nie ważne. Wydaje mi się tylko, że większości otaczających mnie osób (nie licząc DOBRYCH znajomych) się w dupach po przewracało. Każdy mnie potrafi zdołować na swój sposób. No ale nic. Święta mnie powinny jakoś wyciągnąć z tego chwilowego dołka. Ok spadam spać bo już tu zasypiam. Jeszcze raz Wesołych Świąt Wielkanocnych wszystkim życzę!!
Blehhh jak ja długo nie pisałam... szczerze mówiąc nie chciało mi się. Przez Święta się nic szczególnego nie działo... W niedziele chrzcinki były mojego malusiego kuzynka Filipka i total spoxik było... No a z poniedziałku na wtorek spałam u mojej młodszej kuzynki Jesi i kuzynów Karola i Fifiego... to właśnie Fifi miał chrzest. Jezeli o dyngusa chodzi to nawet nie byłam mokra... tylko tata wpadł z moim bratem do pokoju o 8 rano jak sobie jeszcze spałam i zaczęli mnie lać... calusia pościel była mokra, sufit, ściana no i oczywiście ja... a tak to nawet Karol mnie nie zlał czego się szczerze mówiąć spodziewałam... no ale nic. Spoko było. Nio i już nie mogę się soboty doczekać bo zacznę wreszcie znowu konno jeździć... hihi to jest jedyna rzecz która mnie podtrzymuje w miare na duchu bo jutro mam przesrany dzień w budzie.... i poza nią... no ale nic. Ok kończe bo musze coś zrobić żeby sobie ulżyć troche jutro... zrobię wszystko co się da... ehssss... nie ważne!!
DOSTAŁAM SIE na 4 etap ustny z niemca.... Dowiedziałam się o tym już w piątek ale jakoś nie chciało mi się notki pisać... Cieszy mnie to tym bardziej bo myślałam, że się w ogóle nie dostane a okazało się, że na 60 osób miałam 10 miejsce... jeśli chodzi o ilość punktów... straciłam 7 :/ No ale i tak lepiej niż się spodziewała... No i nie wiem jak będzie z ustną częścią... Mam tylko nadzieje, że nie będę miała trudnego temau.... no i takie tam jeszcze inne... Jak się denerwuje to się przejęzyczam... bleh bleh bleh... nie ważne:) Zaraz będę musiała spadać kuć na jutrzejszy spr z gegryyy.... :(:(:( A w sobote nie byłam na konisiach :( Padał cały dzionek deszczyk :( A nie wiem jak to będzie z tą sobotą bo na imprezke mam zaproszenie ... do kuzynki :) Niom i szykuje się niezły rozpiernicz... w pozytywnym tego słowa znaczeniu [?] Patrząć na towarzystwo będzie total giiiit :) Zastanawiam się tylko co z tymi konisiami... w sumie to impra coś koło 21 będzie... Także mogłabym jechać... no i mam nadzieję, że pojade sobie.... wtedy dzionek już na maxa byłby udany.... Ehsss zobaczy się... A dzisiaj miałam w sumie tylko 2 i pół lekcji... histe.. później niemiecki na którym pisaliśmy spr ... spoko poszło mi... skończyłam w cześnie i nawet dodatkowe napisałam więc pani mi podała temat zadania dodatkowego 2 grupy nio i tez napisałam... Po niemcu mięliśmy matme i panie z kółka nas zwolniły bo mamy już w czwatek (TEN!!!) występ na jakimś konkursie... No i nie było nas (czytaj: mnie i Kaji) na matmie i na WOSie:) Przyszłyśmy w połowie religii i normalnie zasypiałyśmy... byłyśmy totalie wykończone... a później do domq... Także dzionek mi nawet spox minął... Tyle, że troche pokuć muszę na gegre a totalnie mi się nie chce :/ Jeszcze jakąś godzinke na netku posiedze bo na Madzialenke czekam bo mi miała coś ważnego na gaderze powiedzieć... a mówiła, że bedzie coś koło 21... wiec sobie poczekam chwile i z nią poklikam i się zmyje...