
uuuu kooope laaat :):P dzisiaj mnie nołmałnie energia rozpiera... jestem porowerkowana, pojedzona i powesoła :D jutro ostatni dzionek w budzie i święta, proszę państwa! strasznie mnie to jakoś wyjątkowo nie tyka. a powinno. cieszę się tylko, że ze szkołą mogę się pożegnac na 6 dejsów. oui.
hym... sie właśnie zastanawiam co się u mnie zmieniło od ostatniej notky...hym hym hym.. bardzo wiele dużo:P ale rozdrabniac się nie będę... napisze tylko tyle, że wyjątkowo udaje mi się spełniac poszczególne "noworoczne postanowienia" :) bałdzo mnie to cieszy, tak, tak, tak. poza tym nafing els ciekawego. wszechogarniająca nuda, jakby nie patrzec. chociaż momentami jest bardzo bardzo... krejozwsko :P
nie ma to jak chorowac w tak zajebistą pogodę jak dzisiaj. wspaniale. wrrrrrr...
ale nie ma dupy... jutro ide do szkoły, oui. a po szkole muszę obskoczyc pare sklepów i galopem do hołma. yhhhh... dotarłam do tego momentu w życiu, w którym wszystko wydaje się beznadziejne. na koniach nie byłam już jakieś 2 miesiące i to mnie naaaajbardziej boli. i w ten weekend też nie będę mogła jechac. a czy w następny mi się uda, tego nie wiem. nic mi się ogólnie nie chce. jakby nie patrzec koniec roku sie zbliża nieubłaganie... i pasowałoby się wziąc za naukę bo niektóre przedmioty wędrują już da dyplom... i to żeby było fajnie to te najfajnieszje...: fizyka, chemia, biologia, geografia... i coś tam jeszcze :| nołmałnie niemiło. ale to nic. jakoś dam rade, bo musze.
z drugiej strony nie mogę się doczekac maja. 5-6 wybieram się z pieszczochą na festiwal tatuażu do karkowa :) zapowaiada się bardzo...hhmm... ciekawie?? :D

mam tak mieszane nastroje, że sama już się pogubiłam i nie bardzo czaje w jakim tkwie teraz... ale ogólnie jest bardzo pozytywnie. jedyne co mi teraz stwarza największe zmartwienia to szkoła no i prawko na które miałam się zapisac już w zeszłym miesiącu i jakoś tak to odwlekam... ale za pomocą kumpla może uda mi się to jeszcze załatwic w tym tygodniu :)
zbliża się koniec roku szkolnego i nawet nie chce mi się o tym myślec... bo mi sie niedobrze robi... ale tylko i wyłącznie ze względu na maraton jaki się zacznie w związku z ocenami. cała reszta układa się jakże barwnie, wesoło i ciekawie... taki ogólny przegląd najbliższych tygodni:
23.04- udział (gościnnie :P) w wymianie która przyjeżdza do nas z niemiec
27.04- to samo, tyle, że pożegnalna imprezka in żukowice gdzie można popatatajac (weststajl:P) can't wait :D
28.04- 18nastka kumpeli z klasy
2.05- 18nastka następnej kumpeli z klasy
3.05- 18nastka Beny :)
5-6.05- pobyt (mam nadzieje) w Krakowie na festiwalu tatuażu...
jak widac prognoza na koniec kwietnia i początek maja jest bardzo.... podnosząca na dupie :P mam nadzieje, że w dalszym ciągu będzie się rozbudowywała równie atrakcyjnie jak do tej pory...czerwiec też wygląda kwitnąco, chociaż jak narazie to znam tylko jego zarysy... i jednego cały czas sobie nie moge wybaczyc..., że teraz nie jeżdżę na garbek... muszę wkońcu jakoś zadziałac konkretnie w tym kierunku bo mnie trafffiii... wrrr... ale przynajmniej jak o tym nie myśle to mi się humorczak nie psuje.
tak w ogóle to w poniedziałek byłam świadkiem na bierzmowaniu kumpeli... było... hmmm... przearcyzabawnie :D kumpela z austrii przyjechała, z która się daaawno nie widziałam i stałyśmy sobie koło siebie... bo ona też była świadkiem... swojej kuzynki... no i tak sobie stałyśmy w kupie (bo było naprawde kupciaście ciasno) i ryłyśmy w cztery jak norkujące norki :P w sumie to nawet z siebie dumna jestem, bo wytstałam całe te 2 godzinki w szpilach i nawet się nie zachwiałam :D haaa... :P
sobote i niedziele też spędziłam najsownie... się bujałam... no i jakby nie było, to w piątek też... uh... jak ja lubie bujalnice^^ tak dawno juz się nie huśiałam, że prawie zapomniałam jak to się robi. ale na szczęście miałam 3 dni z rzędu okazje sobie przypomniec...hyh... słitowsko^^ poczułam się odrazu dużo, dużo młodziej... hurtem jakieś 10 lat :D i ja nie chcę, nie chcę, nie chcę, nie chcę dorastac! ani się starzec! ani kończyc tych rąbanych 18nastu lat! to tylko przepustka do życia pełnego jeszcze większych problemów niż obecnie... a ja tam podziękuje za takie cusio. bleeeeh. nein danke, ich will das nicht, wir woll'n das nicht, nein :)
no i znowu zrobiła się usypiającopiękna pogoda... i znowu zmiana nastroju... ciekawe na ile sekund :P
no i moje imprezowe 2 tygodnie zaczynają się... dzisiaj :P zapowiada się jedna wielka joł-impreza u kumpla :P troche pohasany dzisiaj dzień mam bikoz jeszcze prezent musiałam wylookać, bo zaproszenie dostałam przedwczoraj żeby było śmiesznie, nerwowo i z brakiem czasu :P hhhmmm..... ale przynajmniej sprzątać nie musze.....
nie lubię siebie... naprawde... bardzo ale to bardzo siebie nie lubie...
przepraszam, że musicie znosić moją obecność...